INSPIRACJE NA DZIEŃ DYNI - 31 PAŹDZIERNIKA
21 października 2021
Mój pierwszy raz z igłami – historia oparta na faktach
1 marca 2021
Froebel był miłośnikiem wszelkich prac ręcznych. Niektóre z nich, takie jak szycie czy wyszywanie, wydają się być nieodpowiednie dla przedszkolaków, zbyt niebezpieczne... Ale czy na pewno tak jest? Może powinniśmy obdarzyć dzieci większym zaufaniem? Zobaczcie jak spotkanie z wyszywaniem przeżyła jedna z naszych czytelniczek i jej przedszkolaki.
Wszystko zaczęło się podczas szkolenia: ,,Przyrodnicze atrakcje – sposoby na przedszkolną edukację” prowadzonego przez Adę Aleksiejew i Annę Turską. To właśnie wtedy dowiedziałam się o istnieniu nauczycielek, miłośniczek mocnych wrażeń, które dają dzieciom igły, szpilki i pozwalają im wyszywać czy dziurkować po śladzie. Osobiście kocham szyć, nieraz przeszyłam sobie palec na maszynie, ale było warto. Pomyślałam, że to szaleństwo! W rękach moich dzieci nawet zatemperowane kredki są niebezpieczne... Plastry do naszej grupowej apteczki powinny być kupowane na metry. Jednak z czasem dojrzałam do tego zadania.
Ogłoszono konkurs, długo zastanawiałam się nad formą pracy i doszłam do wniosku: ,,Raz kozie śmierć, zrobię wyszywanki”. Zaparzyłam sobie melisę przygotowaną dzień wcześniej. Przedstawiłam dzieciom krok po kroku co będziemy robić. Zapoznałam ich z zasadami bezpieczeństwa (chyba po raz pierwszy podczas pracy plastycznej).
Najpierw szpilkami po śladzie robiliśmy dziurki, później wyszywaliśmy za pomocą ,,skromnych” igiełek. Dzieci były tak przejęte, że miałam ciszę na sali jak nigdy wcześniej. W ich spojrzeniach strach mieszał się z fascynacją i zaskoczeniem. Oto nauczycielka dała im coś niebezpiecznego - czy to oznaka zaufania, czy podmieniono im panią?
Koleżanki, które zajrzały, co porabiamy, nie spodziewały się po mnie takiej brawury. ,,Ale plastikowe te szpilki i igły”? Oczywiście, że nie były plastikowe, bo nawet nie wiedziałam, że takie istnieją. ,,Ciekawe, czy Ania i Ada wiedziały?” – pomyślałam.
Minuty płynęły leniwie, aż nagle ciszę i moje rozmyślania przerwał płacz. Nie mogło być inaczej. Jest pierwsza ofiara, pierwszy ranny palec. Dziewczynka, TA dziewczynka! Wybuchła panika. ,,Co, jeśli będę następny?” ,,Ile jeszcze palców ucierpi?” – myślały dzieci. Udało mi się uspokoić tłum z pomocą ,,Śpiącej Królewny” – ona też skaleczyła się w palec. W oczach rannej dziewczynki zobaczyłam zachwyt – ze wszystkich tu obecnych, to właśnie ONA podzieliła los królewny. No, to teraz czekamy na księcia. Może wszystko rozejdzie się po kościach.
Dobrze, że dziewczynka ukłuła się szpilką, bo igły, choć zaokrąglone, to jednak miały z 6 cm … Gdy dzieci je zobaczyły, wiedziały już, że to nie przelewki. Skupione, jak saperzy, siedziały przy swoich wyszywankach. Wszystko robiły zgodnie z poleceniami, wiedziały, że jeden błąd i palec do sklejenia… plastrem. Po skończonej pracy opadły na krzesła zmęczone, niczym chirurg po ciężkiej operacji. I było im wszystko jedno - czy na obiad będzie schabowy, czy fasolka po bretońsku. Za to kartki – pierwsza klasa.
A ja byłam tak przejęta ich pracą, że nawet nie wypiłam tej melisy, chociaż była w moim freblowskim kubku.
Wiktoria Filipiak
Listopadowe liściobranie
26 listopada 2020
Zarówno dzieci, jak i rodzice i nauczyciele zgodzą się, że wszystkie pory roku stanowią wspaniałą inspirację do zabaw, nie tylko plastycznych, ale również sensorycznych, badawczych czy konstrukcyjnych. Z całą pewnością tak jest, ale myślę iż niekwestionowaną królową pod tym względem jest jesień.
To właśnie ona wraz ze swoją różnorodnością barw i darów wspaniale pobudza naszą wyobraźnię i dostarcza różnorodnych materiałów. Spacerując po lesie czy parku skąpanym w jesiennych kolorach, nawet dorosłym ciężko jest przejść obojętnie obok dorodnego kasztana czy kolorowego liścia. Dla dzieci takie spotkania są okazją do poszerzania doświadczeń przyrodniczych i swobodnej zabawy blisko natury.









ZIMOWE MASY PLASTYCZNE
13 stycznia 2020
Składniki:
- klej w płynie,
- płyn do prania (najlepiej zielony Persil),
- woda,
- ewentualnie brokat
Wykonanie:
Do miski wlewamy klej, dodajemy kilka łyżek wody, tak aby go lekko rozcieńczyć, dokładnie mieszamy. Do kleju stopniowo dolewamy płyn do prania i dokładnie mieszamy łyżką, a potem wyrabiamy ręką. Ogólna zasada co do proporcji: kleju powinno być więcej niż płynu do prania. Ostateczna konsystencja powinna być taka, że masa nie klei nam się do rąk (jeśli się klei, to dolewamy płynu do prania). Do „glutka” możemy dodać brokat lub barwnik spożywczy. Przechowujemy w zamkniętym pojemniku.

















