Zabawy paluszkowe a freblowskie dary

3 stycznia 2019

Zamknij oczy… Cofnij się do swojego dzieciństwa, do przedszkolnych dni, do czasów, kiedy przed zaśnięciem siedziałeś na kolanach babci. Do czasu wspólnych zabaw z rodzicami.
Przypominasz sobie? A czy pamiętasz proste, miłe dla ucha zabawy, które rozbrzmiewały w każdym domu? Idzie rak nieborak, jak ugryzie będzie znak! Albo: Tu sroczka kaszkę ważyła…. Chyba każdy pamięta ten wyjątkowy, szczęśliwy czas dzieciństwa. Były to chwile magiczne, przepełnione radością. 

Zabawy paluszkowe, bo to właśnie o nich mowa, wprowadzają ich uczestników w świat magii. Sprzyjają atmosferze bliskości, otwarcia na drugiego człowieka. Krótkie, nieskomplikowane, rytmiczne formy zabaw paluszkowych, którym towarzyszy modulacja głosem, są dla dzieci bardzo atrakcyjną zabawą. 

Mają wiele zalet, między innymi: 
- pogłębiają więź pomiędzy dzieckiem a opiekunem, 
- dostarczają delikatnych bodźców, 
- stymulują percepcję wzrokową, 
- wpływają na koncentrację uwagi, 
- doskonalą precyzję ruchów, 
- doskonalą rozwój mowy, pamięć, 
- wywołują uczucie bliskości, akceptacji, 
- relaksują oraz wprowadzają miłą i przyjazną atmosferę.

A gdyby tak użyć ich do realizacji założeń pedagogiki freblowskiej? – pomyślałam.              
A gdyby tak to, co jest bliskie dziecku, połączyć z czymś nowym, ciekawym i inspirującym?  Przecież freblowska wizja dziecka stawia na zabawę, jako podstawową formę jego aktywności. 

Jak pomyślałam, tak też zrobiłam. Kiedy dzieci przyszły do przedszkola zaprosiłam je do koła na codzienne spotkanie z darami. Wyjęłam z półki drewniane pudełeczko z numerem 1. Otworzyliśmy je i po króciutkim przywitaniu z naszymi kolorowymi piłeczkami poprosiłam, aby dzieci po kolei wybrały sobie piłeczkę. 
Maciuś wybrał zieloną. W tym dniu przyniósł do przedszkola zielone autko, więc kolorystycznie pasowała jak ulał. Marysia wybrała czerwoną, bo bardzo lubi szminkę mamy, która jest właśnie w tym kolorze, a Sebastian pomarańczową, bo to jego ulubiony kolor. 
Kiedy wszystkie dzieci miały już swoje piłeczki, rozpoczęłam rymowankę połączoną z pokazywaniem. Krótki wierszyk, jak to piłeczka zamieniła paluszki w kotki  i je głaskała, przytulała i buziaki im dawała. Wyrecytowanie go przeze mnie trwało minutkę, no może dwie. Kiedy skończyłam rozejrzałam się po sali i na twarzach dzieci zobaczyłam malującą się radość. Po chwili usłyszałam:
– Pani jeszcze raz!!!

„Paluszki i kotki”
Raz piłeczka kolorowa
Pobawić się z paluszkami chciała,
Więc do pięciu policzyła 
I je w kotki przemieniła. 
Pierwszego kota za uchem podłapała, 
Drugiego po grzbiecie pogłaskała, 
Trzeciego pod bródką pomiziała,
Czwartemu buziaka dała, 
Piątemu coś do ucha wyszeptała. 
Miskę mleczka im nalała 
I do domku się schowała. 


Tego dnia zabawa z piłeczką i kotkiem powtórzyła się jeszcze jakieś dwanaście razy, a po trzecim razie dzieci znały już na pamięć całą treść rymowanki. Mówiliśmy ją przed zupą, po zupie, przed odpoczynkiem, w trakcie i po nim. Przed obiadem i po obiedzie. Kiedy wychodziłam do domu usłyszałam od Tymka:
– Pani, a jutro też się w to pobawimy? Albo może wymyślisz coś innego, ale takiego fajnego. Tylko żebyśmy mogli głaskać rączkę i żeby piłeczki były, albo inne nasze Dary.


I poszłam do domu. Zaparzyłam kawę i wymyśliłam kolejną zabawę paluszkową, tym razem z piłeczką i pierścieniami (Dar 9). Następnego dnia dzieci już na mnie czekały i w drzwiach usłyszałam:
– Idę po Dary, bawimy się?


„Kolorowa piłeczka z paluszkami się bawiła”
Kolorowa piłeczka nazwy paluszków poznać chciała,
Tak sobie po lewej ręce skakała i wyliczała, 
Kciuk, wskazujący, środkowy paluszek, 
Serdeczny i nasz najmniejszy maluszek. 
Szybko teraz zobaczymy,
Czy w prawej ręce też te paluszki ujrzymy. 
Kciuk, wskazujący, środkowy paluszek, 
Serdeczny i nasz najmniejszy maluszek.


Kolorowe pierścienie na paluszki po kolei zakładamy
I ich nazwy utrwalamy. 
Kciuk, wskazujący, środkowy paluszek, 
Serdeczny i nasz najmniejszy maluszek.
Lewa ręka pierścienie ma, 
Teraz prawa chce raz, dwa. 
Kciuk, wskazujący, środkowy paluszek, 
Serdeczny i nasz najmniejszy maluszek.




I tak już u nas zostało. Zabawy paluszkowe, w których wykorzystujemy freblowskie dary, stały się nieodłącznym elementem każdego dnia. Zapewniają miło spędzone chwile oraz sprzyjają integracji grupy i wywołują uśmiechy, które są najbardziej miarodajną oceną mojej pracy.







Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia