TEATRZYKI STOLIKOWE: PTEREK - BAJKA O MAŁYM DINOZAURZE

27 lutego 2019

Gdzie można rozwijać kreatywność? Gdzie nie ma barier dla wyobraźni? Oczywiście odpowiedź jest prosta. W teatrze. 

Zaproszenie dzieci do tego magicznego świata, świata zabaw teatralnych oraz regularne ich prowadzenie przynosi przedszkolakom wiele korzyści. Dziecko stając się widzem odbiera informacje, jakie pragniemy mu przekazać. Obserwacja wydarzeń odbywających się na scenie skłania je do koncentracji, myślenia i zapamiętywania, a przede wszystkim pobudza jego wyobraźnię i kreatywność w dalszym działaniu. 

Wykonując teatrzyk stolikowy w myśl pedagogiki freblowskiej, narzędziem w naszych rękach stają się cuda wykonane z freblowskich darów. Posługując się na pierwszy rzut oka minimalizmem, przejawiającym się w postaci prostych rekwizytów, osiągamy maksymalny zysk edukacyjny. Kula - odgrywa rolę chłopca, kolorowe piłeczki to ptaki, a karmnik jest zbudowany z kilku poukładanych brył. Dzięki temu przykuwamy uwagę widza, pobudzamy myślenie i zyskujemy bezcenną ciszę, jaka towarzyszy nam podczas zajęć. I jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki dzieci przenoszą się w świat nieznany, zagadkowy, bajkowy, wypełniony przygodami. Swoimi oczami widzą bohaterów i miejsca takimi, jakimi chcą je widzieć. Tak właśnie powstaje magia chwili. 


Treść bajki „Pterek”

Wiele lat temu w pięknym, ale niebezpiecznym lesie tropikalnym żyły ogromne zwierzęta zwane DINOZAURAMI. Niektóre dinusie chodziły stabilnie po ziemi, a inne dumnie latały po niebie. 
Na szczycie wysokich skał mieszkała rodzina pterodaktyli. Mama, tata, i mały Pterek. Pterek był bardzo grzecznym dinusiem. Zawsze słuchał rodziców, a swój wolny czas spędzał na lataniu. Uwielbiał latać. Czuć wiatr w skrzydłach. I był w tym naprawdę dobry. Wszyscy go podziwiali i chwalili. 
Pewnego dnia w rodzinie nastąpiło wielki poruszenie. Wszyscy byli bardzo niespokojni. Kręcili się, przechodzili z miejsca na miejsce. Wszystko spowodowane było tym, że mama siedziała na jajku, z którego lada chwila miało się wykluć maleństwo. Pterek bardzo się cieszył. Był przekonany, że to będzie brat, z którym będzie spędzał czas na wspólnych zabawach. Postawił sobie za punkt honoru nauczyć młodszego braciszka trudnej sztuki latania. Wprost nie mógł doczekać się tej chwili.  
W końcu nadszedł ten dzień. Skorupka jajka pękła, a ze środka wyjrzało śliczne maleństwo. Pterek podszedł bliżej, żeby obejrzeć dokładnie swoje rodzeństwo i zaniemówił. To była dziewczynka! Dziewczynka?? Ale jak to??? On przecież zamówił brata!!! To miał być brat... Pterek był zezłoszczony. Co tu robić z siostrą???  – pomyślał. 
- Nie będę bawił się z dziewczynką!!! – wykrzyczał - ja chciałem brata!!! – i wyleciał z jaskini.
Pterunia została z rodzicami i było jej naprawdę przykro. Patrzyła długo za oddalającym się braciszkiem. Miała nadzieję, że Pterek z czasem przekona się do niej. 
Pterunia całe dnie bawiła się sama. Latała, omijała przeszkody i szło jej całkiem dobrze. Brat cały czas udawał, że jej nie widzi. 
Pewnego dnia tata zaproponował rodzinne wyścigi w lataniu. Ptertek aż zamachał skrzydłami. Uwielbiał latanie a szczególnie wyścigi. 
- Na pewno was pokonam – krzyknął i wystartował. 
Podczas lotu cały czas spoglądał za siebie, aby sprawdzić jak daleko od niego jest Pterunia. I nagle….
Przez swoją nieuwagę zaplątał się w wiszące liany. Nie mógł się ruszyć. Rodzice starali się mu pomóc, ale byli zbyt duzi, aby do niego dotrzeć. Tylko Pterunia była na tyle mała, że mogła swobodnie przelecieć pomiędzy lianami i dotrzeć do brata. Nie wahała się ani chwili. Raz, dwa była przy Pterku i pomogła mu się uwolnić. Radości nie było końca. Pterek ukochał swoją siostrzyczkę i przeprosił za swoje zachowanie. 
Od tej pory byli nierozłączni. Spędzali czas na lataniu i wspólnych zabawach. Radości nie było końca.





Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia